Je ne regrette rien
środa, 21 stycznia 2009 22:39:01
Zakochać można się na zabój. Zadłużyć też. Mi się trafiło to drugie, ale szybko przeszło.
JE NE REGRETTE RIEN. Pomimo wszystkich tych słów.
~*~
sialalala.
poniedziałek, 1 grudnia 2008 21:09:58
O nieeeee. To jest taki głupi wiek. Beznadziejny. KURDE, KURDE, KURDE.
Nie powinno tak być, nie może tak być. Głupia, głupia, głupia.
trza się ogarnąć.
ale niestety nie ja mam wpływu na swoje sny.
chociaż... jak nie ja to KTO?
sny to nasza podświadomość?
dupaaaaaaaaa.
nie ma opcji.
kurdeeeeeeee.
oj stysia, stysia. czerwone policzki i nerwowe ruchy. wybaczysz? chociaż spróbuj.
zaczynam od nowa. ha! :) jestem z siebie dumna.
o mój, aaaaaaaaaaa.
jeszcze nie. :P
i chyba raczej ten, no wiesz... nie ma szans. ale pożyjemy... zobaczymy...
tylko że koniec roku już za 6 miesięcy...
:(
podpisano:
taka jakaś... inna? raczej nie.
teraz prawdziwa :)
szczęście rozpiera mnie, rozBiera mnie....
ah, ah, ah.
nie chcę kończyć pisać. tak dużo chcę, a tak mało mogę.
(zestaw młodego palacza). ależ mnie to rozśmieszyło.
może oprócz tego, że śmiesznie wyglądam to jestem jeszcze zabawna?
a pan panie niepowiemjaki prosze mnie tak nie traktować! a idź mi stąd!
albo nie... zostań, ale się zdecyduj...
kurczęęęę. pieczone.
bleeeeee.
nie chcę mięsa.
bądź przy mnie. prooooszę... :*
~*~
Lubię Twój nos.
środa, 5 listopada 2008 14:01:42
Zawsze chciałam mu to powiedzieć. :|
A tak w ogóle to: byłam u kosmetyczki, przekułam uszy :D ciekawscy
tutaj. :D fajnie? Wiem, że tak :))
I zaraz znowu lecę do kosmetyczki. I może sobie zrobię coś z paznokciami???
Czuję sie jak młody Bóg.
Albo bożka.
ps: oczy też.
:*
~*~
Panie i... Chłopcy.
poniedziałek, 27 października 2008 20:50:38
Po pierwsze: od dwóch tygodni nie jem mięsa. Moje posiłki składają się teraz zazwyczaj z ryżu, jajka i sałaty. I jeszcze nie jem chleba białego. Just razowy ;)
Może nareszcie punkt niepamietamktóry zostanie dopełniony.
Po drugie: nie wiem, co ale zawsze się coś znajdzie.
Mam loki :D taki baranek ;) zrobiłabym sobie zdjęcie, ale ta @#@!#&* zabrała aparat!
Mam swoje niebo :D
Posprzatałam w pokoju, nawet przemeblowałam. Full wypas. Wybieram się gdzieś na feryje. Jes, jes.
Oj jejku i chcę książkę :( Nirvana prawdziwa historia, ale nikt mi jej nie kupi -.- oczywiście.
I płytę mkl i smiz i jeszcze naiv (chyba jakąś mają).
Uff... I gwiazdkę z nieba.
Kocham moje kachasie.
[edit]
a te wyróżnione punkty w mojej super liście to nie żeby były jakieś inne i mniej czy bardziej ważne, ale nie są dokładnie określone, nie można ich dokładnie zacząć ani skończyć i niektore nie zależą ode mnie.
~*~
Całkiem normalna.
piątek, 24 października 2008 18:58:37
Pomimo tego, że wszystko robię źle to ciągle chce mi się robić.
Zrobiłam obiad, poprasowałam, posprzątałam na półce. To głupie... strasznie głupie... Wszystkie bluzki poukładałam kolorystycznie. Trochę mnie poniosło. A teraz je jeszcze wezmę i wszystkie ładnie poprasuję i poskładam. Odbija mi.
AAAAAAaa. Taka niewinna.
Nieruchoma z zimna...
~*~
Nie chcę Twoich rąk.
piątek, 17 października 2008 22:57:53
Byłam na koncercie happysadu w Stodole. Taaak :D było świetnie, cudnie i w ogóle czad i bajer :D Spędziłam ten koncert trochę inaczej niż pozostałe, co nie oznacza, że gorzej! Więcej siedziałam, ale później miałam więcej siły na łydkę :D:D
Napiłam się mojego ulubionego arbuzowego napoju i powspominałam kilka chwil. ;)
KONCERT: UDANY. Jak najbardziej... :)
A teraz słucham dziadka, undone, ojczyzny i oskar hell... :)
Uwielbiam to.
Ubóstwiam.
Kocham.
Nie chcę Twoich rąk. Nie potrzebuję ich.
~*~
Aniuniuniuniu.
wtorek, 14 października 2008 20:12:26
Wiesz ile my się znamy? Znamy się tlyko ponad 3 miesiące, a przegadałam z Tobą więcej niż z niejednym znojomym. :) Wiesz, że Cię uwielbiam :D i że za rok jedziemy razem na wakacje? I bedziemy się dobrze, dobrze bawiły. A nawet bardzo, bardzo dobrze? I będziemy robiły tyle, tyle fajnych rzeczy, a jak się spotkamy z Andrzejem to będziemy...
17:01:17 amel
chce mi sie do krakowa w zime
17:01:27 Andrzej
wiem heehe
to sie zobaczymy moze :D
i sobie porobimy zdjeeeeciaaaa :P
17:01:47 amel
duuuzo zjdec :D:D:D
17:01:56 Andrzej
miliony !! :D xD
17:02:17 amel
miliardy! hahah xD
17:02:36 Andrzej
xD BILIONY !!!
17:02:45 amel
tryliony...? to wykracza poza moj obowiazkowy material na matematyce.. :P
17:02:58 Andrzej
kwadryliony XD
17:03:17 amel
dobra, dobra'ciekawa jestem gdzie taka karte pamieci znajdziemy.... xD
17:03:32 Andrzej
XDDDDDD po prostu bedizemy mieli biliony aparatów xD
~*~
Szczęście.
wtorek, 14 października 2008 15:15:04
Jakie to wspaniałe uczucie :).
Być komuś potrzebnym...
Zrobiłam szablon dla
Katowickiej Czekolady :P i założyłam bloga z Anshią ;> Ania będzie robić nagłówki i avatary, a ja szablony i style css. :):)
Zainteresowanych zapraszam na www.an-am.mylog.pl
Szczęście rozpiera mnie, rozpiera mnie...
Szczęście...
~*~
12.10.08.
poniedziałek, 13 października 2008 18:38:03
Do tej pory to była najgorsza rozmowa przez jaką
musiałam przejść.
Niestety już chyba nie mogę być królewną. Co to za królewna bez królewicza?
~*~
A co dla pani?
poniedziałek, 13 października 2008 16:09:48
Pakiet szczęścia na kolejne dni.
~*~
Podobno zakochani widzą słonie.
poniedziałek, 13 października 2008 13:19:48
podobno-lubię-słońce,
podobno-wiara-czyni-cuda,
podobno-mama-mnie-kocha,
podobno-tata-też,
podobno-jestem-cudowna,
podobno-kocham-zwierzęta,
podobno-dwa-razy-w-życiu-byłam-zakochana,
podobno-tak-naprawde,
podobno.
podobno-wierzę-w-Boga,
podobno-kocham-Boga,
podobno-jestem-nieśmiała,
podobno-mam-wielu-przyjaciół,
podobno-lubię-czekoladę,
podobno-od-czekodady-się-tyje,
podobno-lubie-podróżować,
podobno-miłóść-przetrwa-wszystko,
podobno-to-wszystko-prawda,
podobno.
podobno-zakochani-widzą-słonie!
Zaczęłam czytać książkę (patrz: punkt 4). Pan Carlson stał się moim przyjacielem. Pozwolę sobie zacytowac kawałek rozdziału trzeciego.
"(...)Jedyny sposób, który według mojej wiedzy i świadomości uczyni rozstanie bardziej znośnym, polega na tym, by spojrzeć na nie z szerszej perspektywy i dostrzec to, co konieczne. Kiedy się nad tym zastanowisz, wyda Ci się to niesamowite i przedziwne, ponieważ gdyby nie rozstania, wszyscy pobieralibyśmy się z pierwsza osobą, która nas zainteresowała! A w większości wypadków nie leżałoby to w naszym interesie. Prawdę mówić, rozstania - mimo że tak ciężkie i trudne - są zasadniczą częścią życia każdego z nas.
Gdy spojrzysz na nie z pewnej perspektywy, będzie ci trochę łatwiej i zaczniesz poświęcać mniej energii na opłakiwanie związków, które przestały istnieć. Możesz przeznaczyć tę energię na ocenę wartości zerwanego związku. Ta ocena pozwoli ci się skupić na daracg, które ofiarował ci ten związek - wspomnieniach, dojrzewaniu i radości, które były waszym udziałem. Jednocześnie pozwolisz, aby się skończył, i zdasz sobie sprawę, choć może to być dość bolesne, że
znowu będziesz kochać.(...)"
podobno-pan-richard-carlson-jest-jednym-z-najlepszych-psychologów.
Ufff... Już nigdy więcej. przysięgam sobie!
Bo co KURWA MAĆ Z TEGO, ŻE ZAKOCHANI WIDZĄ SŁONIE?!
~*~
Kuźwa.
niedziela, 12 października 2008 13:02:19
Nie chcę płakać.
~*~
Taka malutka.
sobota, 11 października 2008 21:07:15
Lubię być mała. ;)
Nie wiem już jak jest, jak będzie, jak chcę żeby było. Gubię się w tym wszystkim... I chyba kiedyś popełniłam błąd, a teraz takie są tego skutki.
Ludzie mnie nie potrafią zrozumieć... Pomimo tego, że nie zachowuję się jak słodka i delikatna panienka to jestem człowiekiem i potrafię okazywać uczucia. I odbierać je też. Nie jestem lalką, którą można się pobawić, a później rzucić w kąt. Ja wiem to najlepiej.
Nigdy nie byłabym w stanie traktować ludzi tak jak niektórzy mnie traktują. Być dla nich taka chamska.
Zawsze to mi się obrywa i zawsze wina spada na mnie. To zawsze ja wszystkich przepraszam i mam wrażenie, że nie zawsze szczerze.
Kuźwa...
Miło zatopić się we wspomnieniach i wiedzieć, że jednak komuś choć troszeczkę zależało... :)
Pomimo tego, co dzisiaj napisałam to... Lubię siebie i wszystko co mnie otacza. jestem po prostu szczęśliwa.
Aniu, you're the best. ;) Powiedz temu całemu frajerowi, żeby się, tak nie kobieco, w DUPĘ POCAŁOWAŁ! ;))
Za rok się wybieramy na hyt gdzieś tam... Albo nie... Nie za rok :D za 9 miesięcy! :D:D
:* mam to czego chciałam, albo wydawało mi się, że chcę.
I chyba się zakochałam. Fuck, fuck, fuck!
Boli.
Szkoda, że tyle czasu minęło zanim to zrozumiałam. I dlaczego bez wzajemności? Dlaczego to jest uczucie nie warte prawidziwego spełnienia? I dlaczego ta osoba traktuje mnie tak jak traktuje???
Ja wiedziałam, że tak będzie... A Ty wiedz jak jest.
Nie ma słów, które mogłyby teraz wyrazić moje uczucia.
Uf...
Taka bezradna.
Przygnębiona.
Taka mała...
~*~
Na skraju szczęścia.
piątek, 10 października 2008 15:24:17
Niestety nie idę na koncert T. love :( bywa... Nie mam z kim iść, nie wiem czy mnie wpuszczą i nie wiem ilę będzie trwał. A niech to. <- powód pierwszy.
Teraz już wiem jak to jest źle się poczuć. Wczoraj przez przypadek dowiedziałam się czegoś, czego nie chciałam wiedzieć, co chciałam zostawić w dalekiej przeszłości. No... Może nie aż tak dalekiej, ale jednak. Wmawiam sobie, że to przez przypadek, bo inaczej przyznałabym się do złamania kilku moich punktów.
Poczułam się strasznie... Nagle poczułam, że robię się blada, w głowie mi się zakręciło, łzy momentalnie napłynęły do oczu... Nie chce tego już więcej. Pisząc to, co teraz napisałam powinnam usunąć kilka kolejnych punktów z mojej super listy, ale jakoś nie mam ochoty. Nikomu nie zawadzają. <- powód drugi.
A to, co przytrzymuje mnie na tym skraju ledwo, ledwno, to to, że dzisiaj się wybieram do kina ;) Pewnie na jakis horro, chociaż wolałabym komedię romantyczną :P Ale tak to jest jak się gdzieś idze z dwoma dresami... -.- Także wybieram się z dwoma super, cool i w ogóle zajebiaszczymi krejzolami do kina.
Napcham się Nachosów z sosem salsa i colą, a później będę mówić, że przytyłam...
Mam ochote ubrać się jakoś inaczej niż zazwyczaj... Może moje buty, w których to niby miałam iść na rozpoczęcie roku? :D
Napisałam wiersz... Nie jest ładny, ale prawie sylabiczny, bo ten poprzedni to totalna załamka :P. Humor mi się poprawił.
Wczoraj wściekła chodziłam po pokoju, ryczałam i próbowałam głęboko oddychać, żeby się powstrzymać.
I jeszcze jedno... Andrzej, przepraszam. Naprawde byłam strasnzie zła.
:*
~*~
Pan w czerwonych butach.
czwartek, 9 października 2008 16:31:49
Widziałam dzisiaj takiego jednego. Nie ważne.
Ze swojej listy moge już skreślić punkt szesnasty :). Poznałam ciekawą osobę. Tzn znaliśmy się wcześniej, ale dzisiaj mieliśmy okazję troszkę pokonwersowac i zaczyna się ciekawie ;).
A tak w ogóle to byłam na szkoleniu samorządowym. Uff... Tak na serio to mnie boli tyłek, nadgarstki i kostki, ale nie mam pojęcia od czego, bo robiliśmy dużo ciekawych rzeczy bardziej na luzie, nie jakieś sztywniackie zagrywki. Kilka osób mnie bardzo irytowało, ale jakoś przez sześć godzin sie powstrzymywałam. Dowiedziałam się, że mam talent dyplomatyczny... :D nie wiedziałam. :) Nie wiem jeszcze na czym on polega, ale podejrzewam, że to chyba dobrze. Obojętnie jaki talent, to warto go mieć! ;))
I jeszcze: dzisiaj prawie wpadłam pod samochód. Wyszłam z autobusu baaardzo głośno suchając mp4 i nie spojrzałam na ulicę tylko szłam przed siebie. Pomimo tego, stwierdziłam, że głośna muzyka mnie uspokaja :). Niewiele osób tak ma. Bardzo przydatne.
Jestem padnięta i idę spać.
A jutro się wybieram na ASP :). A jak nie to na wieczorny spacer po starówce.
Życie jest piekne. Można to powtarzać do znudzenia.
~*~